niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 7

Jaskrawe światło świeciło mi prosto w twarz. Nic nie widziałam tylko białe plamki. Byłam w jakimś zupełnie nie znanym mi miejscu. Czułam się co najmniej jak w Harry'm Potter'ze. Szłam, a koło mnie nie było nic... kompletna pustak i totalny brak czegokolwiek. Tylko biała przestrzeń, a na samym końcu idealnie okrągła czarna kropka. Zbliżała się do mnie nie miłsiernie szybko. Gdy dzieliły mnie już tylko milimetry od niej,  poczułam czyjąś dłoń na ramieniu.
- to tylko iluzja. - nie odwracałam się,  mimo, że bardzo dobrze znałam ten głos. Nie musiałam widzieć tej osoby, by wyobrazić sobie jej idealne rysy i blond włosy. 
- zależy co nazywasz iluzją. - odwróciłam się i zobaczyłam to co zdecydowanie chciałam zobaczyć. Był tam ten sam błękitnooki chłopa, którego straciłam 2 lata temu. Niall. 
- ja nią jestem. - mruknął niezadowolony. - Ale to jedyny sposób na to by przekazać ci w jak wielkim niebezpieczeństwie jesteś. -  Jego błękitne tęczówki nagle zmieniły kolor na odrażający niebieski. - Posłuchaj mnie uważnie, jeśli uciekniesz od Styles'a, może stać ci się wielka krzywda. Są ludzie, którzy chcą twojej krzywdy. Twojej i tego małego dziecka. 
- wiesz ? - mruknęłam. 
- Nie jestem postacią realną, wiem wszystko co tylko chcesz wiedzieć, jestem wytworem twojej wyobraźni, chciałaś bym to ja przekazał ci tą wiadomość. 
- ty nie istniejesz ? 
- och... sama mnie zabiłaś, Bleis... 
**wspomnienie**
Jego niebieskie oczy wpatrywały się w moje. I pomyśleć, że muszę zrobić coś, czego nigdy nie chciałam zrobić, Niall jest dla mnie jak brat, był dla mnie zawsze w tedy kiedy nikogo przy mnie nie było, a ja teraz muszę zrobić najgorszą rzecz w całym moim życiu. 

zabić go. 

Pozbawić go najcenniejszej rzeczy jaką ma. 

życia. 

- to już czas, Niall. - mruknęła, a on spuścił smutno głowę. 
- Mam jedną prośbę. - ostatni raz zobaczyłam jego oczy pełne nadziei, kiwnęłam głową by mówił dalej. 
- pocałuj mnie, ten ostatni raz mnie pocałuj. - i delikatnie dotknęłam jego miękkich, ciepłych ust. Przyłożyłam broń do jego skroni i zrobiłam to. Nacisnęłam spust. 

Jego usta z ciepłych, malinowych i idealnie pięknych, zrobiły się zimne i sine. Nie gościł już na nich ten idealny piękny,  idealny uśmiech. Na jego twarzy nie było po prostu nic. 

**koniec wspomnienia**

**wspomnienie**

- Blaisie, przygotowałem dla twojego kochasia idealny zestaw tortur. - mruknął, ze cwanym uśmieszkiem na twarzy. 
- nie ma go tutaj, czyżbyś nie zauważył ? 
- och, czyżby się bał ? - uniósł brew, popychając mnie na ścianę. 
- nie żyję. - spojrzał na mnie, rozszerzając swoje usta. 
- co ? 
- NIE ŻYJE, POWTÓRZYĆ ?!! - krzyknęłam, a z moich oczu polały się łzy. - zabiłam go. 

**koniec wspomnienia**

**wspomnienie**
- kocham cię , Ni. 
- też cię kocham, moja mała myszko. 

**koniec wspomnienia**

- Niall, wiesz że ja ... 
- wiem, musiałaś to zrobić, nie mam ci tego za złe skarbie.- położył dłoń na moim policzku. - ale ja niedługo wrócę, wrócę i będziesz szczęśliwa... obiecuję. 

- co z nią ? - znajomy głos dotarł do moich uszu. 

- trzeba czekać, nie może się stresować, to najprawdopodobniej stres wywołał u niej silne omdlenia. 

- ile tu w takim razie zostanie ? - głos rozbrzmiał w mojej głowie.

- Panie Styles, najpierw musi się obudzić. - słyszałam pełen poirytowania głos lekarza.

panie Styles

Panie Styles 

Niekontrolowanie, poczułam jak ktoś unosi moje powieki i natarczywie w nie świeci.

kurwa nie mogą znaleźć sobie lepszego zajęcia.

** Wspomnienie**

"Drogi pamiętniku

Jak cudownie można się poczuć, gdy leżysz nad perfekcyjnym niebem, na którym są perfekcyjne gwiazdy. Czasem, też chciałabym być taką gwiazdą, tak bardzo mi tego brakuje. Tej wolności. Z Niall'em mogłam poczuć się jak ptak szybujący po niebie, albo jak jedna z tych gwiazd. Tak bardzo mi go brakuję. Ale teraz nie mogę myśleć, że go tutaj nie ma, jest, zawszę będzie" 

Spojrzałam przez okno. Tak bardzo za nim tęsknie. 

**koniec wspomnienia**

Zamrugałam oczami, brunet z zielonymi oczami natarczywie się we mnie wpatrywał. Jak tylko dostrzegł, że moje oczy otworzyły się szybko do mnie podszedł. Złapał moją dłoń, ale ja szybko ją wyrwałam. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie jestem w swoim ciepłym łóżku. Jestem w szpitalu.

- czemu tu do cholery jestem ?

- zemdlałaś. - odpowiedział krótko.

- czemu zemdlałam ? - złapałam za swój brzuch.

- bo jesteś kurwa nieodpowiedzialna. - nagły wybuch agresji u Harry;ego sprawił, że lekko się przestraszyłam.

- nie wiem, dlaczego masz do mnie pretensje. - mruknęłam niezadowolona.

- wiesz czemu ? Bo mogłaś stracić też moje dziecko. Masz jakieś problemy, nie mówisz mi o nich, okej, ale jakim kurwa prawem narażasz się na stres ? To przez niego naszego dziecka mogło nie być, bo byś kurwa poroniła. - wydarł się, a ja tylko wpatrywałam się w niego oszołomiona, Nie wytrzymałam schowałam twarz w dłoniach i po prostu się rozpłakałam,tak po prostu bez niczego.

- przepraszam. - wyszeptał. - ehh... nie powinienem, na ciebie krzyczeć, może nie dbasz o siebie, ale ja to zmienię, nie zostawię cię samej, okej ? - położył kciuka na moim policzku i delikatnie musnął moje usta.

- Może ja nie będę przeszkadzać. - razem z Harry'm spojrzeliśmy w kierunku drzwi w, których stała Sophie,

- Harry, proszę zostaw nas same. - mruknęłam, a Harry skinął głową i wyszedł.

- Soph...- chciałam coś powiedzieć, ale gula stanęła mi w gardle.

- To dlatego ten sojusz. -powiedziała cicho,

- Mogę ci wszystko wyjaśnić.

- Tutaj nie ma co wyjaśniać, Blais... kocham cię jak siostrę i wiesz o tym, ale dla mnie to jest za wiele. - mruknęła, a w jej oczach zebrały się łzy. - chce usłyszeć całą prawdę.

wzięłam jeden głęboki wdech i zaczęłam opowiadać. Zaczęłam opowiadać historię.

moją i Harry'ego. 

- nie wierzę, że tak długo to ukrywałaś. - pokręciła głową. - nie wierzę, Blasie, rozumiesz ? - i wyszła, nie pozwalając mi nic powiedzieć.

** Harry POV**

Stałem przed szpitalem, paląc drugiego już papierosa. Wiedziałem, że wizyta Sophie nie służy nic dobrego.

- Styles. - i stało się stałem twarzą w twarz, z najlepszą (?) przyjaciółką matki mojego dziecka.

- co ? - starałem się być oschły i nie miałem z tym większego problemu. Lata praktyki.

- Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz ? - uniosłem brwi, pod wpływem zaskoczenia jej pytania.

- Najpierw moi rodzice, potem mój brat, a teraz kto ? Blais ? - poczułem jak by coś kujnęło mnie w plecy.

- Jakbym chciał ją zabić, już dawno bym to zrobił. - mruknąłem, rzucając papierosa na ziemię i przydepnąłem go.

- Och, nie koniecznie... Znam cię, robisz wszystko wolno i brutalnie, najpierw niszczysz psychikę, a potem... - umilkła, a ja zaśmiałem się z jej braku odwagi.

- Zabijam. - dokończyłem za nią. - Masz szczęście, że lubię twoją przyjaciółeczkę.

- Ciebie nie stać na żadne uczucia, tylko na nienawiść.

- Widzisz, wiadomość o ciąży, poruszyła mną jak grom z jasnego nieba, nawet nie wiesz ile ona może zmienić. - w mojej kieszeni rozbrzmiał telefon. - a teraz bardzo cię przepraszam.

- Payne ? - mruknąłem.

- Harry mamy problem, żeby dwa gangi zawarły sojusz, główni dowódcy muszą się pobrać, lub muszą to zrobić bardziej zaufane osoby.

~~**~~

HEJKA NAKLEJKA (:

JAK WRAŻENIA ?

MISIE MAM ZAMIAR DO KOŃCA WAKACJI SKOŃCZYĆ TĄ HISTORIĘ Z CZYM TO SIĘ WIĄŻE, A  Z TYM, ŻE BĘDĘ CZĘŚCIEJ (O WIELLEEE) DODAWAĆ ROZDZIAŁY.

ZAPRASZAM NA MOJEGO TT @XHORANEEEX

ZADAWAJCIE TAM WSZELAKIE PYTANIA. (:

ZAPRASZAM TEŻ DO ZAKŁADKI INFORMOWANI (:

MUCH LOVE X





1 komentarz:

  1. Hejo kochana! :3
    Rozdział podobał mi się, a początek był trochę taki smutny...
    Cieszę się, że Blais powiedziała wszystko Sophie :D
    Przepraszam, że krótko, ale nie ma mnie w domu.
    Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***
    Ps Zapraszam do mnie.
    Maggie

    OdpowiedzUsuń