wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 13

i stało się. Działam sama przeciwko wszystkim. Jednak wiedziałam, że nie mogę zrobić nic innego.

Stałam patrząc na swoje odbicie w lustrze. Miałam na sobie białą sukienkę i przepiękny wianek we włosach. Zawsze chciałam wyglądać tak w dniu swojego ślubu.

Założyłam na swoje nogi białe szpilki.

Wydałam jak księżniczka. Tak prawdziwa księżniczka.

- Jesteś już gotowa, bb ? - w progu drzwi stanął Niall.

- Tak, jestem. - mruknęłam, i chwyciłam ramię Niall'a w garniturze.

- stresujesz się ? - uniósł brew z rozbawieniem.

- Nie, ja tylko... boję się, że zapomnę przysięgi czy coś. - mruknęłam cicho.

- Nie pomylisz, zobaczysz. - poklepał mnie po plecach dodając mi otuchy.

Stanęłam na białym dywanie, który prowadził, aż do ołtarza przy którym stał Harry.

Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Szeroko się do mnie uśmiechnął, sprawiając, że moje nogi odmówiły posłuszeństwa.

I zaczęło się.

<https://www.youtube.com/watch?v=QIeQbXukmBw włącz >

Szłam wolno, ściskając ramię Niall'a. Nigdy nie pomyślałabym, że to właśnie on będzie trzymał mnie za rękę i to on zaprowadzi mnie do ołtarza. Bardziej myślałam, że on będzie stał na początku niego.

Harry chwycił moją rękę i poprowadził nas dokładnie przed księdza.

- Zebraliśmy się tutaj, by połączyć węzłem małżeńskim Blaisie Anne Konore oraz Harry'ego Edward'a Styles'a. To ich miłość postawiła na swojej drodze i to oni postanowili, że spędzą ze sobą resztę życia.

Teraz wypowiedzcie swoje przysięgi.

- Obiecuję kochać cię i miłować, każdego dnia. - zaczął Harry. - Opiekować się, obiecuję być twoim obrońcą. - uśmiechnęłam się lekko.

-Obiecuję kochać cię i miłować, każdego dnia. - zaczęłam tak samo jak on. - Obiecuję walczyć dla ciebie każdego dnia, obiecuję być twoim obrońcą. - założyłam obrączkę, na jego palec, a on na mój.

- Oficjalnie zostaliście połączeni liną miłości, do końca waszych dni, w zdrowiu i w chorobie, na dobre i na złe. - Harry złapał mój pod brudek, by następnie delikatnie wpić się w moje usta. Pocałunek był bardzo delikatny, taki jak nigdy. Jego malinowe usta, delikatnie całowały moje, sprawiając, że się rozpływałam.

ja ruszyliśmy, już razem jako małżeństwo.

Każdy nam gratulował, mówił jak bardzo szczęśliwy jest. Jednak wśród tych osób nie było tej jednej osoby. Nie było Soph...

- Martwisz się czymś. - zauważył trafnie Harry.

-Nic wielkiego. - skłamałam.

- To przez Sophie ? - spytał, lekko mnie do siebie tuląc i ruszając się w rytm muzyki.

- Mhm... - kiwnęłam głową wtulając się w jego tors.

-Nie powinnaś się dziś tym martwić. - stwierdził.

Ja nie odpowiedziałam tylko mocniej wtuliłam się w jego tors.

- Kocham cię, Blais... - i pierwszy raz poczułam się tak nieswoje w jego towarzystwie. Wiedziałam, że nie potrafię odwzajemnić jego uczuć.

- Przepraszam Harry. - wyszeptałam i odsunęłam się od jego idealnej sylwetki. Łza spłynęła po moim policzku. Nie wiem jak mogłam być taka głupia. Jak mogłam zrobić coś, czego nigdy nie chciałam. Zawsze miałam nad wszystkim kontrolę.

Ale mimo wszystko się po prostu w nim zakochałam.

nie,to nie może być miłość

Ale to jest miłość

W tych okolicznościach, nawet krawężnik wydawał się niesamowicie wygodny. Usiadłam na nim czując pod sobą zimno bijące od niego. Schowałam twarz w dłoniach.

-Chyba, nie powinnaś płakać w dzień ślubu. - gwałtownie się odwróciłam, by zobaczyć najszczęśliwsze oczy, jakie widziałam na tym ślubie.

Sophie

- O mój boże. - szybko wstałam i podeszłam do niej, mocno ją przytulając.

- Powinnaś się teraz cieszyć, nie płakać. - pogłaskała moje włosy. - Teraz już nie jesteś sama. -mruknęła cicho i westchnęła.

- Harry mnie kocha. - poczułam na sobie jej wzrok. - Powiedział, że mnie kocha. - wyszeptałam.

-Widzisz skarbie, tutaj pytanie nie będzie brzmiało "czy ty kochasz jego?" tutaj pytanie będzie brzmiało " Czy pozwolisz mu ciebie kochać i czy ty dopuścisz do siebie to, że to właśnie jego kochasz?"

- Nie wiem, Soph... - pokręciłam głową.

- Och.. spójrz.- usiadła na krawężniku. - Harry to morderca, cham, burak, świnia i bipolarny dupek, ale on cię kocha , troszczy się o ciebie i wierzę, że ty tam głęboko.. - dotknęła mojego serca. - też go kochasz. Kochasz każdą najmniejszą cząstkę jego.

- Ty go przecież nienawidzisz. - mruknęłam.

- To prawda, ale jeśli on ma sprawić, że moja siostra będzie szczęśliwa, to go zaakceptuję, mało tego chcę być chrzestną waszego dzidziusia. - uśmiechnęłam się do niej.

- Żyjesz. - wyszeptałam, biorąc w płuca trochę powietrza.

-Och, wybacz jakoś mi się nie śpieszy do piachu.- powiedziała z Ironią. - Josh tylko symulował, a Harry miał za zadanie cię od tego odciągnąć, jak najdalej.

-Soph... ja..

-Wiem, wiem, że się bałaś. Wiem, że gdy usłyszałaś ten pisk. Wiem, ale ja nie mogłam z tym nic zrobić, a Harry cię uratował.- po moim policzku spłynęła łza.

- Ej, nie rozklej się tylko to przemyśl, a ja pójdę się napić szampana. - wstała. - Nawet nie wiesz jak bardzo potrzebuję alkoholu w moim ciele.

I odeszła.

Harry cię uratował.

I W takich chwilach zdajesz sobie sprawę, z tego co jest najważniejsze.

Harry był.

Sprawił, że przez jeden pocałunek, byłam w stanie się w nim zakochać. Sprawił, że jego jeden dotyk mógł sprowadzić mnie na skraj wytrzymałości.

Zakochałam się w nim.

Poczułam czyjeś dłonie na mojej talli, po czym ktoś usiadł kolo mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam, że był to Harry.

-Sophie powiedziała, że tu będziesz. - musnął delikatnie palcami moje odkryte ramię.

-Jak widać, jestem tu. - wskazałam na siebie.

- Przepraszam - wyszeptał. - ty zupełnie nie... - przerwałam mu delikatnie muskając jego usta.

- Też cię kocham, Harry. - musnęłam jego usta, delikatnie i namiętnie. Tak jak nigdy. Nasze pocałunki kiedyś mocne i zachłanne, dziś delikatne i namiętne.

- Aby chyba czas, byśmy pojechali na naszą podróż poślubną, prawda ? - Spojrzałam na niego zdezorientowana.

- Jaką podróż poślubną. - zaśmiał się.

- Inaczej mówiąc 'miesiąc miodowy'. - pocałował moją szyję.

- Nie, ja... nie jestem na to przygotowana. - mruknęłam.

- Jesteś. - uśmiechnął się do mnie. - Niall i Nina Wszystkim się zajęli.

- Kim jest Nina ? - spytała i podałam mu dłoń.

- Uznajmy, że jest moją przyjaciółką. - mrugnął do mnie.

I teraz dotarło do mnie co się dzieję.

Jestem pieprzoną żoną pieprzonego Harry'ego Styles'a.

~~**~~

- Nie zabijaj mnie. - powiedział Niall, przytulając mnie do siebie.

- Nie zabiję, ale powiedz gdzie mnie zabiera ? - Niall zaśmiał się.

- Nigdy. - lekko walnęłam go w bok.

- Kocham cię, Niall. - mruknęłam cicho.

- Też cię kocham, bb. - przytulił mnie. - A teraz jedź ze swoim mężem. - popchnął mnie w stronę Harry'ego, który zaraz po tym mnie objął.

- Moja księżniczka.- wymruczał mi do ucha.

- Twoja. - powiedziałam szeptem, by tylko on mógł to usłyszeć. Harry otworzył mi drzwi do samochodu, po chwili sam zajął miejsce kierowcy.

- Masz jakieś wątpliwości ? - spytał, patrząc na mnie.

- Nope. - mruknęłam i cicho się zaśmiałam się.

- Jest późno myślę, że powinnaś się przespać. - jedną rękę trzymał na moim udzie, a drugą prowadził swojego Range Rover'a.

Odwróciłam się do niego tyłem opierając się o szybę.

~~ ** ~~

- Skarbie, jesteśmy. - poczułam ciepły oddech Harry'ego na swojej skórze. Mruknęłam cicho i odwróciłam się do niego. Posłał mi ciepły uśmiech. - Właściwie, to jeszcze nie do końca jesteśmy.- Wysiadł z samochodu po chwili otwierając mi drzwi i biorąc mnie na ręce.

Rozejrzałam się dokoła. Znałam miejsce w którym byliśmy. Przede mną stał wielki dom.

dom mojej babci.

Harry zgodnie z tradycją przeniósł mnie przez próg, tak jak to robi się po każdym ślubie.

- Jestem zaskoczona. - wyznałam zgodnie z prawdą.

- Wiem. - objął mnie w pasie.

Wyswobodziłam się z jego uścisku i pobiegłam na górę, tam gdzie zawsze była moja babcia. Wiedziałam, że jej tam nie ma, a jednak się łudziłam, że będzie, że podejdzie i przytuli mnie i powie jak bardzo mnie kocha.

Otworzyłam drzwi do pokoju. Nie myliłam się, idealny porządek panował w pokoju. Babcia zawsze miała obsesje na punkcie czystości. Kochała sprzątać i robić porządki. To ją uspokajało.

- Wszystko w porządku ? - w drzwiach stanął Harry.

- Tak.. - odpowiedziałam krótko. - Wspomnienia.

Harry podszedł do mnie i łagodnie objął mnie w talii.

- Zawsze, gdy tutaj przyjeżdżam, łudzę się, że ona tutaj na mnie czeka, łudzę się, że ona nadal żyję, mimo, że nie ma jej z nami już ponad rok.

- Ona zawsze będzie przy tobie, Skarbie.- przytulił mnie mocno. - Jest przy tobie, jak się śmiejesz, jest przy tobie, gdy się smucisz. Jest przy tobie zawsze kiedy tego potrzebujesz.

- Wiem Harry - odwróciłam się do niego przodem. - Ale tak to jest, gdy kochasz kogoś za bardzo.

- Chodźmy stąd - mruknął i złapał mnie za rękę. - Bo to nie tutaj się zatrzymujemy.

~~**~~

KOMENTUJCE

KOCHAM WAS XX

#TMHTLpl
TWEETUJCIE Z HASZTAGIEM


1 komentarz:

  1. Hejo kochana! :3
    Jejku! Jaki słodki rozdział! Nie spodziewałam się ślubu tak szybko :D
    Jak oni słodko ze sobą wyglądają ^-^
    Wspaniale opisałaś ten cały ślub ♥
    Soph żyje? Zaskoczyłaś mnie. Na początku myślałam, że pominęłam jakiś rozdział xD
    Czekam na nn! Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko! xoxo
    Maggie

    OdpowiedzUsuń