sobota, 15 sierpnia 2015

Rozdział 12

- Musi być jak najdalej od tej sprawy, życie może nie zagrażać tylko jej, ale też dziecku.- przez ścianę słyszałam rozmowę Harry'ego, Niall'a i Liam'a, który przed chwilą przyjechał do mojego domu.

- Naprawdę myślisz, że ona tak po prostu powierzy nam ratowanie jej najlepszej przyjaciółki ? - teraz głos zabrał Niall.

Chyba nie wiedzieli, że wszystko słysze, gdyby wiedzieli pewnie kilka słów by nie padło.

- Musismy zrobić wszystko by nir stanęła twarzą w twarz z John'em. - mruknął Harry.

- To jest jej przyjaciółka Harry, znam ją i wiem, że nie będzie bezczynnie siedzieć i nic nie robić. - krzyknął. - Taka już jest Blais... - dodał spokojniej.

- Masz racje, taka już jestem. - bez skrupułów weszłam do pomieszczenia w którym znajdowali się moi 'przyjaciele'. - Ale jestem też matką i nie skrzywdzę do kurwy nędzy mojego dziecka. - położyłam rękę na brzuchu. - i John też jej nie dotknie.- machnęłam ręką. - Inaczej zabije go własnymi rękami. - syknęłam. - Będzie cierpiał po raz drugi.

- Nie możemy dopuścić cię do tej akcji...- westchnął Harry - On jest zbyt niebezpieczny Blaisie. - poczułam jak podchodzi do mnie i kładzie mi ręce na moim policzki.

- Pierdole to - warknęłam. - on nie zabierze mi dziecka. - wyrwałam się z jego uścisku.

- Nie pozwolę mu na to ! - krzyknął.

- czyżby ? - spojrzałam na niego . - Tak jak zaufałam ci z życiem Brian'a, a ty co ? SAM GO ZABIŁEŚ.- krzyknęła, a z moich oczu polały się łzy. - NIE UFAM CI STYLES.

- Wiem, spieprzyłem to, ale życie naszego dziecka, jest dla mnie milion razy cenniejsze.

- to prawda Bb - wtrącił się Niall... - On też walczy o życie dziecka.

- tak ? Ja mam wrażenie, że na razie robi wszystko, by to dziecko NIE ŻYŁO.- Moje nerwy nie wytrzymały, wybiegłam z pomieszczenia kierując się do mojej sypialni. Wiedziała, że nie dam rady powstrzymać łez i nie powstrzymywałam.

- Nie bój się maleństwo, mamusia cię nigdy nie odda skarbie.. - pogłaskałam swój brzuch.

Wiedziałam, że go nie oddam, będę je kochać do końca mojego życia i jeszcze dłużej. Mój jedyny skarb. Jedyna osoba, która mi została.

Zdałam sobie sprawę, jak bardzo zdesperowana jestem, aby było bezpieczne.

Chwyciłam dużą torbę z logiem chanel i zaczęłam pakować do niej rzeczy. Łzy kompletnie zamazywały mi obraz, ale wiedziałam, że jak najszybciej muszę opuścić to miejsce. Ręce lekko mi drżały.

W progu drzwi pojawił się Niall.

- Wiem co chcesz zrobić. - mruknął niezadowolony.

- ciesze się. - oschły ton, zbił go z tropu.

- To nie w twoim stylu, poddanie się. - wzruszył ramionami.

- Cóż , Niall czasem trzeba się poddać, jeśli czyjeś życie jest dla ciebie ważniejsze od własnego, a życie mojego dziecka jest o stokroć ważniejsze, niż moje.

- To jest dziecko twoje i Harry'ego. - nie odpowiedziała, tylko lekko przytaknęłam. Zapięłam torbę suwakiem.

- kocham cię, Niall - przytuliłam się mocno do chłopaka. - Ale musisz zrozumieć, że to co robię, nie robię tego dla siebie. Robię to dla mojej dzidzi.

- Po prostu uciekasz. - Stwierdził ponuro. - Kurwa ty nigdy, nie uciekałaś .

- Nie ma innego wyjścia.

- A co ze ślubem ? - spytał.

- Pojawię się na nim, będę na nim miała białą suknię i będę udawać, że jestem szczęśliwa. - wzruszyłam ramionami. - Jestem z ciebie dumna. Nigdy nie myślałam, że to ty będziesz mnie namawiać do tego, żebym się nigdy nie poddawała. - pocałowałam go w policzek i wyszłam.

Dźwięk mojego IPhona doszedł do moich uszu.

Na wyświetlaczu pojawił się numer zastrzeżony.

"lepiej się poddać skarbie, jestem 10 kroków przed tobą, kruszyno"

Włożyłam torbę do bagażnika, ale coś nie pozwoliło mi wsiąść do samochodu.

pik

pik

pik

Szybko odbiegłam od samochodu, w tym samym czasie on wybuchł.

- kurwa. - krzyknęłam, a po chwili poczułam no sobie czyjeś ręce.

- Zabierz ją do domu. - znajomy głos dotarł do moich uszu.

Straciłam jakąkolwiek świadomość.

nie widziałam nic, tylko ciemność, pieprzoną ciemność.

Otworzyłam oczy, obraz miałam rozmazany. Nie było koło mnie nikogo.

A jednak się pomyliłam.

- jak głupia jesteś ? -warknięcie bruneta sprowadziło mnie na ziemię.

Jednak nie miałam siły odpowiedzieć.

Głowa bolała mnie od huku.

- Jak tępa jesteś ? - krzyknął.

nie odpowiedziałam.

- Dlaczego, nigdy mnie słuchasz...? - spytał szeptem.

- Bo ci nie ufam. - odpowiedziałam szeptem i zamknęłam oczy.

** WSPOMNIENIE **

- NIE ! Wiesz ile krzywdy mi wyrządził, a ty teraz wychodzisz za niego za mąż ? - krzyknęła.- Ufałam ci, zgodziłam się na ten pieprzony sojusz, ale nie zniosę tego, że wychodzisz za mojego największego wroga. - z jej oczu poleciały łzy.

**KONIEC WSPOMNIENIA**

**WSPOMNIENIE**

- halo ?

brak odpowiedzi

- Sophie ?

brak odpowiedzi

-Sophie, co się dzieję ?

I nagle do moich uszu dociera przeraźliwy krzyk...

pisk

**KONIEC WSPOMNIENIA**

- Jestem taka słaba.- odparłam szeptem. - Tak słaba, że nawet już nie umiem powiedzieć jak bardzo cię nienawidzę. - wysyczałam. - Nie jestem w stanie powiedzieć, ile przez ciebie straciłam. - popatrzyłam w jego oczy. - Ale wiesz czemu ? Bo jestem przerażona na myśl, że odejdziesz, że nie będzie już ciebie w moim życiu. Bo tak naprawdę lubię cię.

lubię i nienawidzę

zaśmiał się z moich słów i wpił się w moje usta.

Jeknęłam czując jak napiera na moje żebra, ktore zaczęły bardzo bolec.

- wybacz. - wyszeptał i wpił się się w moje usta delikatnie i namiętnie. Czułam każdą emocję jaką chciał mi przekazać.

Oderwałam się od niego i spojrzałam w jego oczy.

- Też cię lubię, Blais..

~~**~~

tadam (:

KOMENTUJCIE

DOCEŃCIE DO CHOLERY MOJĄ PRACĘ (:

DZIŚ POJAWI SIĘ JESZCZE JEDEN ROZDZIAŁ <CHYBA>

KOCHAM WAS xx

Tweetujcie z hasztagiem
#TMHTLpl

@xhoraneeex

1 komentarz:

  1. Hejo kochana! :3
    Jejciu! John jest niepoważny! To on podłożył tą bombę, no nie? Dobrze, że Blais w porę się odsunęła.
    Heh. Ja też mam wiem, czy Blais powinna zaufać Harry'emu. Ale wydaje mi się, że on ją kocha. I dziecko.
    A kiedy odnajdą Soph? Tylko mi jej nie zabijaj! :D
    Czekam na nn! Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***
    PS Zapraszam do mnie
    Maggie

    OdpowiedzUsuń