piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 10

Harry spojrzał na mnie zdziwiony. Jego źrenice były rozszerzone, a oddech stał się zupełnie niespokojny. Wpatrywał się we mnie swoimi wielkimi oczami, patrząc na mnie ze zdziwieniem.

- Ale... ale... jesteś pewna ? - nie mógł uwierzyć w słowa, które przed chwilą powiedziałam.

- tak. - odparłam pewnie. Nasze spojrzenie się skrzyżowały.

- To jest duże poświęcenie, Blais. - mruknął, jak by chciał mnie przekonać abym tego nie robiła.

- Jeśli ty się na to zgadzasz, to ja też.- uniosłam honorowo głowę. - zrobię wszystko by dzidzia była szczęśliwa, Harry.- Położył swoją rękę na moim policzku i nienaturalnie pogłagdził kciukiem rante.

- Ślub odbędzie się za miesiąc.- wzruszył ramionami, jak by to było coś w stu procentach oczywistego. - Radzę ci się pakować. - puścił mi oczko, ewidentnie zadowolony z mojego braku wiedzy na temat 'pakowania się' - Już za miesiąc będziesz moją żoną. - wpatrywał się w moje oczy.- I będę cię miał tylko dla siebie. - wyszeptał, sprawiając że na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.

- Po co mam się pakować ? - mruknęłam niezadowolona.

- Będziemy mieszkać razem w naszym NOWYM DOMU. - pocałował mój policzek i wyszedł z mojego salonu.

- Ale się porobiło. - z moich rozmyśleń wyrwał mnie nie kto inny, jak Niall.

- Masz rację, moje życie jest pokręcone. - zaśmiałam się.- I wciąż nie mogę uwierzyć, że tutaj jesteś, że żyjesz. - uśmiechnęłam się szczerze do Niall'a.

- A ja nie mogę uwierzyć, że wychodzisz za Styles'a. - krzyknął uradowany. - Wiem, że przy nim będziesz bezpieczna, BB*

- Sama jestem w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwo. - odparłam poirytowana, jego nastawieniem.

- Z brzuchem ? - prychnął.- Musisz zrozumieć, że już nie chodzi tylko o ciebie, bb.

- Ja to wiem, Niall. - usiadłam na skórzanej sofie. - Nawet nie wiesz jak bardzo myślę o dziecku.

- Wiem to. Zależy ci na nim. - Wzruszył ramionami.

- To moje dziecko, kocham je. - szepnęłam.

- A co z Harry'm ? co do niego czujesz ?

To pytanie mnie przyćmiło bo co tak właściwie ja czułam do Styles'a ?

Napewno już go nie nienawidziłam. Za dużo dla mnie zrobił i nie zasługiwał na nienawiść.

Był w gruncke rzeczy dobrym człowiekiem, lekko zagubionym, ale dobrym.

- Nie wiem. - bąknęłam. - Nic więcej niż przyjaźni między nami nie ma, Ni.- wzruszyłam ramionami.

- Lubisz go. - uśmiechnął się promiennie.

- akceptuje - poprawiłam go.

- Nie, ja myślę, że go lubisz. - droczył się ze mną.

-Myśl jak chcesz. - burknęłam, a on się zaśmiał.

- Och, nie obrażaj się - objął mnie ramieniem.

~~**~~

Następnego dnia, miałam iść z Harry'm do lekarza. Staliśmy przed gmachem prywatnej kliniki.

- Stresujesz się ? - spytał Harry.

-Niby czym ? - zaśmiałam się - Wizytą u lekarza ?

-no... tak. - wzruszył ramionami.

- raczej nie. - stanęliśmy w holu, od razu kierując się do drzwi gabinetu mojego lekarza prowadzącego, który właśnie wychodził ze swojego gabinetu.

- panno Konora, zapraszam. - wskazał gestem dłoni bym weszła do gabinetu.

Stanęłam w gabinecie, a zaraz za mną Harry. Obiął mnie delikatnie w pasie.

- Dziś zrobię pani USG - Powiedział beznamiętnie lekarz. - proszę się położyć. - wskazał na leżankę.

Położyłam się na leżance i podkurczyłam nogi.

Lekarz zaczął przeprowadzać badanie. Jeździł dziwnym walcen po moim brzuchu, pokazując na monitorze małą kruszynkę. Harry złapał moją dłoń i delikatnie się uśmiechnął.

Lubisz go

Lubisz go

Lubisz go

Łza zakręciła mi sie w oku, gdy zobaczyłam na ekranie, tą malutką fasolkę. Taka mała istotka rosnąca w moim brzuchu.
- Z dzieckiem jest wszystko dobrze. - powiedział lekarz i wręczył mi nagranie USG wraz ze zdjęciami. - Musi pani pamiętać, aby unikała pani stresu, nie chcemy powtórki z rozrywki. - mruknął, krzywiąc się.

- Oczywiście panie doktorze. - uśmiechnęłam się do niego. - do widzenia.

~~**~~

- Chcę cię gdzieś zabrać, Blaisie. - z zamyśleń wyrwał mni głos Harry'ego.

- gdzie ? - spojrzałam w jego zielone oczy.

- niespodzianka. - złapał moją rękę.

- nie ufam Ci. - oburzyłam się.

- Najwyższy czas byś zaczęła ufać, moja droga. - otworzył mi drzwi do swojego Range Rover'a.

- Prędzej krowy zaczną latać. - zaśmiałam się.

- Ranisz. - popisowo złapał się za serce.

-ups ? - zaśmiałam się. - To gdzie mnie zabierasz ?

- Za 5 minut będziemy, Blais..

Jak powiedział 5 minut później podjechaliśmy pod dużą wille.

Wysiadłam z auta dokładnie przyglądając się ogromnemu budynkowi.

- Harry, co to jest ? - krzyknęłam oszołomiona.

- Tak się składa, że to będzie nasz nowy dom.

-coo ? - uśmiechnął się do mnie promiennie.

- Mimo tego, że nie kochamy się nawzajem, to chcę, żebyś była ze mną szczęśliwa Blais... - musnął mój policzek.

- A teraz - uklęknął na jedno kolano. - Blaisie konora, czy sprawisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ? - uśmiechnęłam się.

- tak, Harry... Zostanę twoją żoną.
~~**~~

Przepraszam ...again

Dziś dodam jeszcze drugi rozdział CHYBA

KOMENTUJCIE !!!!

Tweetujcie z hasztagiem #TMHTLpl

Kocham was xxx

@xhoraneeex

1 komentarz:

  1. Hejo kochana! :3
    O jejku! Już lubię Niall'a! :3
    O ja! Oświadczył się jej! Haha! Dlaczego cieszę się jak głupia? xD No nie! Ja wiem, że się kochają! Jestem tego pewna w 100%! :D
    Cieszę się, że z dzieckiem jest wszystko dobrze :3
    Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***
    PS Zapraszam do mnie ;)
    Maggie

    OdpowiedzUsuń