niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 4

Nie pójdę do pia­chu, gdy ktoś mi po­wie: czas umierać brachu. Nie dam się uśpić śmier­ci słowom, pójdę do gro­bu z pod­niesioną głową. 

Obudziłam się, żeby szybko wstać i ruszyć do łazienki aby  zwrócić swoją kolację. Wytarłam twarz i umyłam zęby. Spojrzałam w lustro. Moje oczy były czerwone i napuchnięte. Jak u zombie. Rozczesałam włosy i związałam je w niechlujnego koka. Nałożyłam na swoją twarz podkład, narysowałam sobie kreski eyeliner'em i pomalowałam rzęsy. Spojrzałam na zegarek 5:33.
ŻE CO KURWA ?!
Jak JA mogłam tak wcześnie wstać. Dziś minął dokładnie miesiąc.
To dziś wraca Harry.
Weszłam do garderoby, by wybrać jakieś ubranie do pracy. Zdecydowałam się na czarną koszulę, czarne spodnie i czerwone szpilki. Wyjęłam z szuflady czysty zestaw bielizny.
Zdjęłam z siebie brudne rzeczy, weszłam pod prysznic i opukałam ciało.
Założyłam ubrania i podłączyłam prostownicę z zamiarem wyprostowania włosów , ale zaraz ją odłączyłam, bo mój 'niechlujny' kok wyglądał całkiem dobrze.
Spojrzałam na zegarek.

5:00

Westchnęłam patrząc na wczesną porę. Nieoczekiwanie w pokoju rozbrzmiał dźwięk przychodzącego sms'a.
Spojrzałam na wyświetlacz numer nieznany.

Obserwuję cię.

Do tego były dołączone moje zdjęcia jak się przebierałam.
Wyjrzałam przez okno, ale nikogo tam nie ujrzałam prócz wron na drzewach.
Pogłaskałam mój brzuch.
-Nie martw się kochanie... wszystko będzie dobrze- zapewniałam tak naprawdę samą siebie. Nie mogłam się stresować.
Dużą granatową kotarą zasłoniłam okno. W pokoju panował półmrok co sprawiało, że czułam się dość komfortowo.
Poczułam uścisk w żałądku i szybko popędziłam do łazienki 'wymiotując'. Usiadłam na płytkach opierając się o ścianę. Westchnęłam.
- wykończysz mnie - moja ręka znajdowała się na brzuchu, na którym nie widać było jeszcze oznak ciąży.

2 miesiąc.

Wyszłam z łazienki i ubrałam buty oraz płaszcz.
Wyszłam z domu, wsiadając do swojego auta. Jechałam 80 km/h. Mały ruch na drodze bardzo ułatwiał mi sprawę.
Spojrzałam na zegarek.
6:54
Kurwa
Weszłam do swojego gabinetu i zobaczyłam tą bardzo dobrze znaną mi sylwetkę.
Harry.
Odwrócił się do mnie i nasze oczy spotkały się. Uśmiechnął się lekko. Jego zielone, piękne oczy... prawie tak piękne jak szafiry lub diamenty.
-nie spodziewałem się ciebie tak wcześnie- odparł niskim, zachrypniętym głosem.
-poranne mdłości -odchrząknęłam.
Podszedł do mnie bliżej kładąc jedną dłoń na moim biodrze. Przysunął swoją twarz do mojej sprawając, że dzieliła nas minimalna odległość.
-musimy o tym porozmawiać.- seksowna chrypka w jego głosie sprawiała, że zamiast nóg miałam wate.
-o czym tutaj rozmawiać ? Harry jestem w ciąży i nie zmienimy tego. - powiedziałam najbardziej złym tonem na jaki było mnie stać.
- ale to nie zmienia faktu, że nadal jesteśmy wrogami.- warknął.
- nie zmienia.
- ale myślę, że dla dobra tego dziecka powinniśmy podpisać sojusz. - telefon w mojej kieszeni zawibrował. Spojrzałam na wyświetlacz, który pokazywał symbol wiadomości.

Nieznany numer
O tak :) przyda ci się ktoś, kto będzie mógł cię chronić.
A.

Przęłknęłam ślinę. Harry spojrzał na mnie zdezorientowany.
-kiedy ? -szepnęłam.
-jak najszybciej. - uśmiechnął się do mnie zwycięsko.
-dobrze. Ale wiedz, że robię to tylko dla dziecka.
- wiem - nie czekając na moją odpowiedź wpił się w moje usta. Całował delikatnie i namiętnie. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze. Uchyliłam lekko usta. Nasze języki idealnie ze sobą współgrały. Odczepiliśmy się od siebie.
-tęskniłem za tobą. - szepnął.
- wiem - uśmiechnęłam się i niby przypadkiem przejechałam ręką po jego kroczu.
- wiem co robisz, skarbie. - powiedział seksownie, całując moją szyję.
-och... czyżby ? - uniosłam jedną brew.
- mhm. 
- przyszłam tylko po dokumenty, zaraz jadę do domu. - mruknęłam. 
- to jest jasne, że pojadę z tobą. 
- po to ci to mówię.- uśmiechnęłam się, biorąc z biurka plik kartek. 

~~~~~~~

CZYTASZ--------> KOMENTUJESZ <3 

MUCH LOVE XX


1 komentarz:

  1. Hejo kochana po raz drugi! :3
    Hehe. Niby się kochają, a wciąż są wrogami xD
    Cieszę się, że dla dziecka chcą ,,podpisać’’ sojusz xD
    Wiesz? Nie wiem, czy coś pominęłam, może zapomniałam... Dlaczego są wrogami? Heh. Jest późno i już nie myślę >.<
    Czekam na nn! Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***
    PS I wybacz mi, że tutaj też krótko...
    Maggie

    OdpowiedzUsuń