środa, 24 czerwca 2015

Rozdział 1

Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze,
a drugie po nim skacze.
Bo miłość to żaden film w żadnym kinie,
ani róże, ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
Drugie ciągnie je ku górze.


Piłam kolejnego drinka. 
Moje życie przypominało jedno wielkie 'ja pierdole' więc czemu nie miałabym topić smutków w alkoholu?
 Wypiłam 4 szklankę whisky, po czym zeszłam z barowego krzesła, by ruszyć w stronę drzwi wyjściowych. 
Chłodny wiatr owiał moją twarz. Patrząc na to że miałam na sobie luźną bluzkę z krótkim rękawem i szorty które zakrywały tylko tyłek mogło mi być zimno.
 Byłam już dość wstawiona, wyciągnęłam z torebki fajki po czym odpaliłam jedną by po chwili zaciągnąć się i wypuścić dym.
 Poczułam rozluźnienie.
 Tak w końcu byłam rozluźniona i nie musiałam przejmować się niczym. Jednak spokój ten minął, gdy zobaczyłam sms'a od Sophie 'zebranie... bardzo ważne musisz przyjść inaczej sprawy wymkną się z pod kontroli' westchnęłam po czym ruszyłam w stronę mojej willi.
 Kim byłam ? 
Hymm... raz byłam tym raz tamtym.
 Jestem wredną suką i to jest pewne. Mówi tak każdy kto mnie spotka, a spotkania ze mną nie są przyjemne.
 Stanęłam przed dużym budynkiem, doszłam do drzwi po czym wpisałam kod, by po chwili ujrzeć ciepły, przytulny i mój dom. 
Weszłam schodami na górę dochodząc do swojej garderoby wyjęłam z niej czarną sukienkę, czarne rajstopy i czarny zestaw bielizny.
 Wzięłam rzeczy i ruszyłam do łazienki.
 Przeczesałam włosy i zdjęłam z siebie ubrania. 
Weszłam pod prysznic, Opukałam ciało i wyszłam z pod prysznica. Wytarłam ciało ręcznikiem i założyłam wcześniej przygotowanie ubrania.
 Nie minęło dużo czasu, gdy siedziałam już w samochodzie, niby wypiłam 4 szklankę whisky, ale co to dla mnie. Nie pierwszy raz jadę pod wpływem. 
Podjeżdżam pod główną siedzibę 'mojej pracy' duży zaszklony budynek z przyciemnionymi szybami.
 Weszłam do środka i zobaczyłam Sophie, która siedziała na sofie w holu.
 - więc co było tak ważne ? - spytałam, a ona przewróciła oczami.
 - ten pierdolony Styles. - warknęła.
 - co z nim nie tak ? - spytałam i uniosłam brew do góry.
 - chce zdobyć nasze terytorium. - uśmiechnęłam się złośliwie.
 - cóż... jak wygra... niech bierze co do niego należy - zaśmiałam się
 - ale bez obaw, jest zbyt głupi by to wygrać. My mamy po naszej stronie policje, a oni gówno mają. - poklepałam ją po ramieniu.
 - czy ty siebie kurwa mać słyszysz ? - wrzasnęła swoim piskliwym głosem.
 -ja pierdole to jest Styles, nasz odwieczny wróg nie wiem czy pamiętasz... 
- tak, kurwa pamiętam- wrzasnęłam, jednocześnie jej przerywając.- yghh... dobra. Naszykuj dziewczyny. 
Jak Styles jest taki mądry zobaczymy jak sobie poradzi z nami.

~~~**~~~

Słychać było strzał. Dwa strzały. Trzy strzały. Dużo strzałów.
 Nie bałam się, wręcz przeciwnie wredny uśmiech gościł na mojej twarzy.
 Nareszcie Styles zostanie zniszczony.
Stanęłam naprzeciwko Harry'ego. Jego twarz ujawniała rozbawienie.
- stęskniłaś się ? - zapytał ironicznie.
- bardzo. Podeszłam do niego i kopnęłam go w krocze, tylko po to by zielonooki zwijał się z bólu. kopnęłam go jeszcze raz. Tym razem upadł. Mój obcas postawiłam na jego żałądku.
 - i po co ci to było Styles ? - zaśmiałam się, wpijając obcas w jego brzuch.
- jeszcze jeden kurwa raz, wejdziesz na nasz teren... nie będę już taka delikatna. - musnęłam jego usta po czym odeszłam wsiadając do swojego mercedesa.
Był taki naiwny, taki głupi. Tak łatwo mi wierzył, ale tylko on może mnie zniszczyć.
 Zatrzymałam się koło naszego centrum dowodzenia. Poprawiłam włosy i wszyłam z samochodu. Przywitał mnie przestronny hol. Weszłam do windy i wcisnęłam 2. Poczułam to dziwne uczucie w żałądku.
Weszłam do swojego biura. Usiadłam na fotelu i rozpięłam pierwsze dwa guziki mojej koszuli.
 - jak się tu dostałeś ? - spytałam.
- mam swoje sposoby skarbie. - poszedł do mnie i musnął ustami moją szyję. Zassał ją, po czym poczułam przyjemne pieczenie.
 - stęskniłaś się przez te 20 minut ? - rozpiął jeden guzik mojej śnieżnobiałej koszuli.
- nadal nie rozumiem jak dostałeś się tutaj... tak szybko.- wzruszył ramionami.
- nie dorównasz mi skarbie - Jęknęłam, gdy poczułam jego dłoń na swojej piersi.
- jęcz kochanie, niech każdy wie jak na ciebie działam. - rozpiął kolejny guzik mojego nakrycia,ukazując czarny stanik. Całował moją szyję zaraz po tym przechodząc na mój dekolt.
 - Styles... jesteś taki pojebany. -jęknęłam, pod wpływem jego ust na mojej piersi.
 - nawzajem panno Konora. - rozpiął ostatni guzik mojej koszuli po czym zdjął ją.
 Posadził mnie na biurku.
 - zamierzasz pieprzyć mnie na biurku ? - zaśmiał się gardłowo. Odpiął mój stanik, pozwalając by moje piersi wyszły na 'wolność'. Jego ciepłe usta pieściły moje koleżanki, wywołując u mnie falę jęków.
-och kochanie ... będę cię pieprzył i to wcale nie delikatnie.- wymruczał mi do ucha. Poczułam jego palce na swojej łechtaczce.
 Jęknęłam pod wpływem jego dotyku. Zdarł ze mnie spódnice pozostawiając mnie w skąpych stringach.
 -Seksowna... jak zawsze - wymruczał rozrywając moje stringi. Zdjęłam jego koszulkę ukazując jego idealnie wyrzeźbiony tors z licznymi tatuażami. Poczułam jak zniża się, by następnie poczuć jego usta w tym najbardziej wrażliwym miejscu. Stłumiłam w sobie jęk.
 - tak kurewsko dobrze smakujesz - powiedział wprost do mojej waginy.
 Jego język robił różne szlaczki, a ja nie mogłam powstrzymać jęków. Wiedziałam, że go to satysfakcjonuję. Nie dane mi było dojść bo, gdy byłam na skraju Harry przestał. ' to chyba rodzaj kary', zdjął spodnie razem z bokserkami ukazując zajebiście duże przyrodzenie. Nie musiałam czekać, gdy gwałtownie we mnie wszedł. Jęknęłam głośno. Narzucił szybkie tępo ale podobało mi się to. Przejechałam paznokciami po jego plecach czując jak blisko jestem, wygięłam ciało w łuk i jednocześnie z Harrym gardłowo jęknęłam. Wyszedł ze mnie i uśmiechnął się.
 - idź już. -Nie musiałam długo czekać by chłopak znikł z mojego pola widzenia.
~~~~~~~
Och tak ten blog zdecydowanie będzie zboczony :D

no hejka :)

to jest mój trzeci blog, ale pierwszy o Harry'm. Stwierdziłam po prostu, że ja też chce pisać ff o Harry'm no i jest :)

1 komentarz:

  1. Hejo kochana po raz drugi, a trzeci tego dnia! :3
    Rozdział podobał mi się ( naprawdę będzie tyle scen? ), ale wciąż nie rozumiem, o co chodzi z tą wojną. O co walczą? No bo za bardzo nie rozumiem ( ja to nieogarnięty człowiek xD ). Wiem tylko, że są wrogami, ale dziwne, że bohaterka niby jest wrogiem Harry'ego ze wzajemnością, s jednak się kochają xD
    To ja czekam na nn i lecę nadrabiać inne blogi! ;)
    Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***
    Maggie

    OdpowiedzUsuń